- Miliard lat, miliard lat niech żyje, żyje nam. Miliard lat, miliard lat niech żyje, żyje nam. Jeszcze raz, jeszcze raz, niech, żyje żyje nam, niech żyje nam ! . A kto, Aniela ! . - "Rodzice" wpadli z tortem do pokoju Anieli. Dziewczyna była zaspana, dlatego trochę nieprzytomna. Jej kruczoczarne, w lekkim nieładzie włosy opadały na małe ramiona. Przecierała swoje duże, zielone oczy .
- Co jest ? - spojrzała na nich .
- Skarbie masz dziś 1600 urodziny, to twój wielki dzień ! - krzyknęła pani Brooklyn.
- Czyli 16 u śmiertelników! - policzył pan Brooklyn.
- Naprawdę? - Spojrzała niedowierzająco na nich .
- Tak . - przytuliła ją pani Brooklyn. Aniela wyskoczyła z łóżka i pobiegła do łazienki. Umalowała się i uczesała. Państwo Brooklyn robili na dole śniadanie. Dziewczyna tymczasem szukała ubrań. Gdy była już gotowa, zeszła na dół na śniadanie. Nagle usłyszała że dzwoni jej komórka. Odebrała. Usłyszała chrapliwy głos. Mówił : 'Jeszcze pożałujesz...' Dziewczyna pomyślała, że to żart. Zjadła śniadanie i poszła do liceum. Dopiero w świetle słońca, widać było, jaka jest piękna. Jej kruczoczarne włosy związane były w kucyk, a duże, zielone oczy wyglądały, jakby się śmiały. Jej czerwone usta uśmiechały się, bo ten dzień był taki wspaniały i uroczysty. Im bliżej była liceum, tym bardzie przerażona była tym telefonem. W jej głowie było miliony pytań, lecz na żadne nie mogła sobie odpowiedzieć. Nagle stanęła. Poczuła żądzę słodkiej, ludzkiej krwi. Zaczęła dziwnie patrzeć na każdego, kto obok niej przechodził. Nagle zauważyła Kornelię, jej przyjaciółkę. Kornelia to wysoka, brązowowłosa dziewczyna o brązowych oczach. Ubrana była w krótkie spodenki, czerwoną bluzkę i biało-czerwoną koszulę w kratę. Aniela natychmiast otrząsła się.
- Cześć. - Kornelia podbiegła do Anieli. Aniela poczuła zapach krwi Kornelii. 'Mmm, tyle pysznej krwi, szkoda, by się zmarnowała...' Powiedziała sobie w myślach Aniela.
-... ej, słyszysz mnie ? - Kornelia uderzyłą lekko Anielę w ramię.
- E, co ? - dziewczyna ocknęła się.
- Mówiłam, że szukają uczennicy do głównej roli w musicalu, może się nadasz? Śpiewsz jak anioł.
- Czy ja wiem .
- Ej, no mówię ci !
- Mogę spróbować. - uśmiechnęła się . Weszły do budynku ponurego Liceum . Aniela czuła tylko zapach krwi. W końcu nie wytrzymała. Zaczęła flirtować z jakimś chłopakiem, zaciągnęła go w ciemny kąt i stało się. Wbiła dwa ostre kiełki w jego szyję. Wypiła trochę krwi. ' Mmm, pyszne ' . Uśmiechnęła się. Od dawna nie smakowała tego pysznego " soku " . Zapragnęła więcej. Lecz nie mogła. Nagle, usłyszała głos z megafonu szkolnego. " Zapraszamy na kasting do " Wapirzej miłości " " . Odłożyła chłopaka na ziemię i pobiegła na salę teatralną.
- Witajcie drogie dzieczyny. - Uśmiechnął się pan Brown. Pan Brown to niski, łysy nauczyciel muzyki. - Przyszłyście na kasting na Sarę. Opowiem o niej krótko. Zakocha się w Sebastianie, w tej roli Alex. - Pokazał na dość wysokiego chłopaka o głębokich, niebieskich oczach. Wszystkie dziewczyny westchnęły. Aniela dobrze się mu przyjżała. Potem, zaczęto przesłuchiwać dziewczyny. Żadna się nie nadała. Nadzszedł czas na Anielę. Zaśpiewała słodko jak anioł, dostała alauz na stojąco. Wszyscy byli zachwyceni. PAn Brown bez zastanowienia obsadził ją na Sarę. Po lekcjach spotkała się z Alexem.
- Może przećwiczymy scenę pocałunku? - zaśmiał się.
- Czemu nie. - uśmiechnęła się. Zbliżyli się do siebie. Patrzyli sobie prosto w oczy. Nagle...
CDN.
Too jestt super!
OdpowiedzUsuń