- Przecież tak jest w scenariuszu . - Spojrzał na nią krzywo.
-Masz rację. Ale przećwiczmy to od początku, co?
- Okej.
[ ... ]
Scena pocałunku. Zbliżyli się do siebie. Alex lekko pocałował Anielę w usta.
- Hm, świetnie całujesz. - Uśmiechnęła się.
- Dzięki. - Alex onieśmielił się. Potargał ciemne włosy. Aniela przegryzła wargi. Poczuła chęć jego krwi, która pachniała dokładnie tak jak wampirza. Nie wiedziała, że jest wampirem. Chciała ugryźć jego szyję, ale w pewnym momencie poczuła odrażający zapch stęchlizny. Dokładnie tak pachniały wampiry. Dziewczyna, była pewna że to wampir. Chciała się jednak upewnić, ale nie wiedziała jak. ' Może spytam wprost.Jesteś wampirem ? .. Nie, to zbyt trudne, może mnie wyśmiać. '
Wkrótce zadzwonił jej telefon. Ten sam, chrapliwy głos powiedział: ' Chcesz przeżyć? Wypij krew swej rówieśniczki.' Rozłączył się. Dziewczyna spanikowała. Postanowiła o wszystkim powiedzieć jej opiekunom.
- Przepraszam, muszę iść. - Wybiegła z jego domu. Gdy wychodziła, jego rodzice dziwnie się jej przyglądali. Dobiegła do domu. Pan Greg Brooklyn, niski, łysy i noszący śmieszne okulary strasznie się zdiwił.
- Anielo, co się stało. - Spojrzał na nią.
- Och, tato, nie wiem co się ze mną dzieje !
- Już wiem o co chodzi. Chodź do salonu, opowiesz mi wszystko. - Poszli do salonu. Aniela w popłochu zaczęła opowiadać o dziwnych telefonach i o żądzy krwi.
- Wiesz co, czas, by wszystko ci wyjaśnić. - Greg patrzył na nią poważnie. - Melanie, możesz podejść? - krzyknął. Do pokoju wbiegła pani Brooklyn, Melanie miała króciutkie blond włosy, ubrana była w przydługą sukienkę i różowy fartuszek.
- Co się dzieje? - Spojrzała na poważną minę Anieli.
- Już czas wszystko jej powiedzieć.
- O matko ! - Z dłoni wypadła jej drewniana łyżka, którą akurat trzymała.
- Co jest? - Spojrała na nich dziewczyna.
- Więc. My nie jesteśmy twoimi rodzicami. Twoimi rodzicami, są państwo Adams. Oddali nam cię, bo nie chcieli byś zginęła, i nie chcieli być śmiertelnymi. Oddali cię też, bo mieli syna Alexa.
- Czekaj czekaj... Alex Adams to ich syn ?! - Krzyknęła.
- Tak.
- On mnie podrywa.
- Źle. - Szepnęła pani rooklyn.
- Musisz wypić krew Kornelii. - Powiedział Greg.
- Co ?! Nigdy tego nie zrobię ! - Nastolatka wstała.
- Musisz, jeśli chcesz przeżyć. - Odparła spokojnie Malanie. -Ale nie martw się, nie całą, tylko kilka kropli.
- Uh, no dobrze. - Aniela spotkała się z Kornelią. - Cześć Kor. - Zachowywała się w miarę normalnie.
- Cze... - nie dokończyła słowa, bo jej przyjaciółka uderzyła ją kłodą o głowę. Kornelia zemdlała. Aniela pochyliła się nad nią, odgarniając jej włosy z szyi. Wyglądała nader dziwacznie. Jej piękne zielone oczy, przeistoczyły się w czerwone i żądne krwi. W myślach miała tylko jedno : ' Ahh, jaka piękna, szyja. Napewno jest w niej dużo soczystej i słodziutkiej krwi.' Była już tak blisko, niemal dotkała kłami jej tętnicy. Ugryzła ją. Miała wyssać tylko kilka kropli, a wyssała jej na szklankę. Ale to dla niej było za mało. Poczuła wielką rozkosz z tego, co robi. Zapomniała, że to jej najlepsza przyjaciółka, liczyła się tylko jej krew. W pewnym momencie podszedł do niej Alex i odciągnął ją od Kornelii. Patrzyła na niego wściekła, że oderwał ją od jej zabawy.
- Co ty do cholery wyprawiasz ?! - Spojrzał na nią. Syknęła. Podszedł do niej, pocałował. Nagle, jej oczy znów były zielone, uspokoiła się. Gdy ocknęła się co robi, odskoczyła. - Co jest ? - spojrzał na nią.
- Nic. Tylko. Jesteśmy rodzeństwem . - siadła na pniu.
- Rodzeństwem ?! Jak to? - Nie rozumiał.
- Państwo Brooklyn powiedzieli mi, że państwo Adamsowie, czyli nasi rodzice oddali mnie do nich, bo rodzice nie mogli mieć córki.
- U, szkoda... - spojrzał na ziemię. Aniela spojrzała na ciało Kornelii.
- Wyjdzie z tego? - spojrzała na Alexa.
- Pewnie. - uśmiechnął się. Oboje spojrzeli na miejsce, gdzie leżała Kornelia.
- Gdzie ona ?!- Aniela przeraziła się.
- To napiewno wilkołaki, uciekajmy! - wybiegli z lasu .
CDN.
Kocham ♥
OdpowiedzUsuń♥ . < 333333333333333 .
OdpowiedzUsuń