poniedziałek, 31 października 2011

Rozdział III

Na początku, chciałabym polecić 2 blogii :
http://silent-world.blog.onet.pl/
http://falling-daniel.blogspot.com/

- Czekaj ! A co będzie z Kornelią ?! - stanęła w połowie drogi puszczając tym samym jego dłoń.
- Rodzice wszystkim się zajmą, obiecuję. - Ponownie złapał ją za dłoń. - A teraz uciekajmy. - Pobiegli w stronę małej willi państwa Adamsów.
- Mamo, tato ! - Krzyknął Alex.
- Co się dzieje ? - Zeszła na dół mama Alexa i Anieli, pani Jessica Adams. - Anielo, już wszystko wiesz?
- Ym, tak mamo...
- Dobrze, o co chodzi? - Spojrzała pani Adams. Aniela zaczęła opowiadać jej tą samą historię, którą opowiadała państwu Brooklyn, z dodatkiem tego, co wydarzyło się w lesie.
- Nic poważnego, zaraz Kornelię oddadzą. - Pani Jessica uśmiechnęła się opiekuńczo. Podeszła do telefonu, zadzwoniła do kogoś. W okamgnieniu pod drzwiami do domu Adamsów pojawiła się jeszcze nieprzytomna Kornelia. Alex wniósł ją i położył na kanapie.
- Nie ma innego wyjścia. Trzeba jej powiedzieć. - Spojrzał poważnie na Anielę.
- Nie możemy.
- Musimy. Mqm nadzieję, że nikomu nie wygada. Chociaż... Jest jeszcze sposób. - Wyszedł z salonu, poszedł do piwnicy. Aniela została z Kornelią i parzyła na jej bladą, przerażoną twarz. Po 5 minutach wrócił Alex. W dłoni miał niewielką strzykawkę, a w niej zielony płyn.
- Co to ? - spojrzała na niego.
- Serum zapomnienia. Zapomni, co robiła przez ostatnią godzinę. Wystarczy ?
- Raczej tak. - Odsunęła się. Alex wstrzyknął jej płyn. Po 5 minutach Kornelia ocknęła się.
- Co jest ? - Spytała łapiąc się za głowę - Moja głowaa...
- Już wszystko okej. - Uśmiechnęła się przyjaźnie Aniela. Patrzyła na szyję Kornelii. Poczuła wielkie mrowienie. Nagle zadzwoniła jej komórka. To była Carolina, jej przyjaciółka.
- Halo?
- Cześć, tu Carolina ! - Krzyknął pewien uradowany głos.
- Siema. - twrz Anieli rozbłysła.
- Masz dziś tysiąc, ym to znaczy szesnaste urodziny. Przyjadę do ciebie !
- Super, nie moge się doczekać. - Aniela rozłączyła się. - Dobra, muszę iść. - Pomachała Kornelii i Alexowi.
Udała się do domu. Pogoda była ponura, wrony kraczały smutnie. Patrzyła na wszystko z wielką uwagą. Było już dość późno. ' Moje 1600 urodziny spędzone w taki sposób, świetnie...' Przygnębiona była tym faktem. 'Ale przynajmniej napiłam się słodkiej krwi' Uśmiechnęła się wrednie. Ciekawa była reakcji państwa Brooklyn. Usłyszała krzyk Kornelii.
- Ej, czekaj ! - Przybiegła do Anielii.
- Co jest? - spojrzała na nią.
- Nic, chciałam z tobą wrócić.
- Aha. - Aniela kopnęła kamyk i ruszyły w stronę domu. Co chwila spoglądała na szyję Kornelii. Mdliło ją, bo nie mogła się napić. Kornelia przystanęła.
- Co jest ? - Aniela nie usłyszała odpowiedzi. W poewnym momencie Kornelia zmieniła się w demona i zaatakowała Anielę.

CDN.

1 komentarz: