środa, 2 listopada 2011

Rozdaiał VIII

Po lekcjach.
- To co, idziemy? - Chopak spojrzał na Anielę gdy podeszła do szafki.
- Tak. - Schowała książki. Wyszli zza szkoły. Dopiero za muram liceum złapał ją za rękę.
- Mogę? - Uśmiechnął się łobusersko.
- Pewnie. - Ukazała swoje śnieżnobiałe ząbki.
- Alee masz ładny uśmiech. Moja chęć przyjaźnienia się zmieniła się w zauroczenie. - Przytulił ją. - Przepraszam, nie powinienem.
- Nic się nie stało. I dziękuję, a ty jesteś meega przystojny. - Spojrzała mu w oczy.
- Dziękuję. Może pójdziemy na lody? - spokjarzał na nią.
- Super. - Skręcili w ciasną uliczkę i po chwili znaleźli się w budce z lodami.
- Jakie chcesz? - Wyjął portfel z kieszeni.
- Truskawkowego. - Uśmiechnęła się.
- Okej, a ja smerfowy. - Wystawił jej język.
- Hahaha, że niby taki zabawny?
- No pewnie. - Zaczął ją łaskotać.
- Ejj, przestań.
- A co będę z tego miał?
- Buziaka. - Uśmiechnęła się. Przestał.
- A teraz całuj.
- Chciałbyś. - Wzięła loda i zaczęła z nim uciekać. Uciekła do skateparku, tam ją złapał.
- A za złapanie mi dasz? - Zrobił szczenięce oczy.
- No, mogę. -Pocałowała go.
- Haha. Wymyślimy jakąś grę na całowanie?
- Eej, ogranicz, ledwo się znamy. - Usiedli na ławce i gadali. Oczy chłopaka coraz cześciej na sekundę zamieniały się w złoty. Zaczął nastawać zmrok.
- Przepraszam, ale muszę już iść. Spotkajmy się jutro w liceum ! - Wybiegł ze skateparku jak poparzony. Dziewczyna została sama. Nie chiciała wracać do domu. Wróciła.
- Coś ty tak długo robiła ?! - Pani Brooklyn wrzasnęła z kuchni.
- Nic. - Powiedziała spokojnym i opanowanym głosem. Weszła po schodach na górę do swojego pokoju. Zadzwoniła do Caroliny.
-I co, spotkałaś się z Dariusem?
- Taak. Ale poza wyglądem nic nie ma. A poza tym, to na naszą randkę przyszedł ubrany w ochydny sweter w różne wzory. Koloru brązowego.
- Uu. Czyli nic nie zaszło?
- Nie.
- Fajnie. - Nastolatka opowiedziała jej o Natanie i o jego nagłej ucieczce. Rozłączyło je coś. Dziewczyna poszła spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz