wtorek, 1 listopada 2011

Rozdział V

Dziewczyny na plażę szły "spacerkiem". Pogoda była piękna, jak na środek jesieni. Liście delikatnie szumiały i opadały złocistymi kaskadami na zieloną trawę. Po pięciu minutach drogi od domu państwa Brooklyn można było usłyszeć szum morza, a potem ujrzeć błękitne morze i piękny, złocisty piasek.
- Uuu, patrzcie ile przystojniaków. - Zaśmiała się Carolina.
- Będzie co podrywać. - Dodała Emma.
- No pewnie, a jak . - Dziewczyny rozłożyły ręczniki  rozebrały się do bikini. Chłopcy "na podryw" trafili piłką w Caroline. Wszyscy zbiegli się do nich. Szczególną uwagę Caroline zwrócił wysoki i dość umięśniony blondyn, Darius (^^) .
- Hej, nic ci nie jest ? - Podniósł ją.
- Nie no, spoko. - Dziewcyna poczuła, że zaczęła tonąć w jego oczach .
- Jestem Darius. A ty ?
- Carolina.
- Ładnie. Może wyskoczysz na kawę ?
- Nie wiem czy będę miała czas...
- Poszę, chodźmy na kawę, chodźmy, pogadamy, napijemy się, zjemy ciastko. - Zrobił szczenięcze oczka. Aniela wyczuła w nim ciemną aurę. 'Wilkołak?' Nurtowało ją to pytanie.
- To jutro o 14:00 pod kafejką "Kopa ma ta kawa" Okej ?
- Spoko. - Uśmiechnęła się Carolina. Darius pocałował ją i odszedł.
- Szpan, kochana. - Zaczęła Emma.
- Nie powinnaś z nim iść. - Spojrzała poważnie Aniela.
- Czemu?
- Wilkołak.
- Kto ? On ?! - Caroline nie mogła umawiać się z wilkołakiem, bo też była wampirem. Emma też.
- Tak. Przykro mi. - Aniela zaczęła przesypywać piasek w dłoniach. Coś przysłoniło jej słońce.
- Ej, czy mógłbyś ... - Odwróciła się i rozpłynęła. Nad jej oczyma ukazał się wysoki, umieśniony, niebieskooki brunet.
- Przepraszam. - Zaśmiał się i usiadł obok niej.
- Jestem Alan, a ty ?
- Aniela. - Próbowała trochę ochłonąć.
- Ładnie. To takie anielskie imię. A poza tym, jesteś piękna jak anioł. - Potargał swoje włosy.
- Hm, dzięki.
- A ja jestem...
- Czym ?
- Królem wampirów i dowiedziałem się, że przyjaźnisz się z demonem. I wyssałaś jego krew !
- Taak, ale nie wiedziałam, że jest demonem. - Dziewczyna przeraziła się. Wiedziała, że za to groziła kara. Okrutna. Musiała posprzątać w stajni gryfów. Podobno w niej nie da się wytrzymać, bo nikt tam nigdy nie sprzątał. Ale nie wiedziała, że coś gorszego ją napotka. W duchu myślała o Kornelii i o tym, że będzie musiała oddać jej swoje ciało, by była wolna...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz