wtorek, 1 listopada 2011

Rozdział VII

Nastolatka zbudziła się wczesnym rankiem. W sumie, to nie tak wczesnym, bo była godzina siódma. Poszła do łazienki. Wyszła z niej uczesana i umalowana. Jej śnieżnobiały uśmiech był weselszy niż dotychczas. Weszła do pokoju. Ubrała czarne rurki, biały T-Shirt i cienki, czany sweter. Na nogi założyła czarne do kostek trampki. Zeszła na dół.
- Dzień dobry rodzinko. - Powiedziała wesoła.
- A co ty taka wesoła? - Spytała pani Brooklyn odrywając wzrok od jajek na patelni.
- Aaa, tak jakoś. - Wzięła pierwszy lepszy jogurt i zjadła go na stojąco. - Muszę już iść, pa. - przytuliła Melanie i Grega. Wzięła torbę, wyszła z domu. Pogoda była nader słoneczna. Nastolatka doszła do liceum, weszła do szatni by nie dostać opieprzu od nauczycieli za nie przebieranie butów. A poza tym, chciała wziąść książki z szafki. Szafka obok jej szafki była zajmowana przez nowego chłopaka. Był on Wysoki, miał głębokie niebieskie oczy i mieszaną karnację.
- Cześć, Natan jestem. - Wyciągnął ku niej dłoń.
- Aniela. - Uścisnęła. - Jesteś tu nowy?
- Tak . I chodzę do II G.
- Ej, ja też do tej chodzę. - Zaśmiałą się.
- Fajnie. A masz czas po lekcjach?
- Jasne, a co?
- Pokażesz mi okolice?
- Mogę.
- Swietnie. - Zamknął swoją szafkę. Dziewczyna odsunęła się od swojej, a on zamknął jej.  Popchnął ją lekko do szafki. Oparł się jedną dłonią, a oczyma wpatrywał się w jej oczy.
- Ej, kolego, ledwo się znamy. - Spojrzała mu w oczy. - W twoich oczach można utonąć. Czy ja powiedziałam to na głos ?!
- Tak, ale to nie ważne. - Pocałował ją delkatnie w usta. - Może być tak?
- Jasne. - Stali tak wpatrując sobie w oczy do dzwonka. Gdy zadzwoniło, chłopak przeklnął. ' Na przerwie'. Powiedział i weszli do klasy. Ta lekcja dłużyła się im. ' Uhh, nie ma to jak historia, najnudniejsza lekcja.' Pomyślała sobie. Cały czas na siebie patrzyli. Oczy chłopaka na sekundę zmieniły się na złote. Dziewczyna przeraziła się, ale potem uspokoiła. Uważała, że wyobraźnia płata jej figle. Ale jednak nie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz