Dziewczyna obudziła się w środku nocy, spocona. 'Koszmar. Mogłam się tego domyślić.' Nie chciała już zasypiać. Zaczęła myśleć na wydarzeniami z ostatnich dni. 'Wszystko zaczęło się w 1600 urodziny. Najpierw te telefony, żądza krwi, pogryzienie Kornelii, Alex jest moim bratem, porwanie Kor przez wilkołaki. Potem porwanie i na końcu Natan. Co jeszcze się wydarzy?' Weszła na strych, a potem na dach. Lubiła tam przesiadywać gdy miała załamkę.' Wszystko to takie zagmatwane' Było dość ciepło jak na pierwszą w nocy. Nagle ujrzała jakieś kształty obok jej domu. Wytężyła swe wampirze oczy. To był Natan. 'Czego on chce?' Nurtowało ją to pytanie.
- Ej, nie śpisz? - Natan spytał się, gdy ujrzał ją na dachu.
- Niee. Miałam koszmar. - Wtulła głowę w nogi.
- Idę do ciebie. - Wspiął się po drabinie na dach. - Jestem. - Usiadł obok niej i ją objął. Oparła swoją głowe na jego ramieniu.
- Jet noc, czemu się nie zmieniłeś?
- O co ci chodzi?
- Wiem, że jesteś wilkołakiem.
- No dobra, jestem. Ale umiem opanować swoje moce tak, że się nie zmieniam. Ty też kimś jesteś.
- Wamirem. - Gwałtownie się odsunął. - Wiem, nie możemy razem być.
- A ja czuję coś do Ciebie.
- Wiem. Ja też. - Łza pociekła jej po policzku. Wytarł ją. Przez pięć minut było cicho . Natan nie mógł wytrzymać tej ciszy i ją pocałował. Namiętnie. Widział, że to nie pomogło. Przytulił ją. Ona w jego ramionach czuła się najważniejsza. Nie chciała żeby puścił.
- Wiem, że to banalne, znamy się jeden dzień, ale kocham Cię. - Spojrzał jej głęboko w oczy.
- Ja też. Ale to niemożliwe, byśmy byli razem.- Łzy coraz rzewniej płynęły po jej policzkach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz